Chiny

Wrażenia z wyjazdu do Chin

Suzhou DSC 4317 mini

Chiński świat - wrażenia z wyjazdu do Chin

Już od dłuższego czasu zastanawiam się jak można podsumować wrażenia z wyjazdu do Chin. Jak porównać odczucia i wyobrażenia o Chinach wcześniej i teraz. Sęk jednak w tym, że z Chinami kojarzyło mi się wiele, ale nie malowało to konkretnego obrazu. Jedno jest w tym wszystkim pewne, wszędobylskie „Made in China”. Komunizm w Chinach nie jest też raczej tym, który wspomina się w Polsce. Z jednej strony widać milionowe ogromne miasta, tysiące kilometrów autostrad i wiaduktów tworzących gigantyczne serpentyny, szklane wieżowce, ale poza tym ogromne blokowiska, połacie identycznych, jak dla mnie brzydkich, klockowatych bloków, symbol komunistycznej architektury, odbierającej jakikolwiek charakter czy nawiązanie do jakiegokolwiek stylu. Wszędzie widać niewysokie osiedla burzone i zastępowane przez kolejne rzędy bloków, ale w końcu tak ogromna liczba ludzi musi gdzieś mieszkać.

Podróżując po chińskich miastach z jednej strony widzimy luksusowe samochody, a z drugiej wchodząc w mniejsze uliczki napotykamy zupełnie inne sceny. Zwykłych ludzi krzątających się przy swoich domostwach czy małych sklepikach (a takich w Chinach nie brakowało), rozrzucone pod ścianami stare, pokryte rdzą sprzęty, plątaniny kabli, rur, masa klimatyzatorów, rozwieszone pranie, małe brudne kocięta. Jednak w tym ogólnym wizualnym bałaganie wyraźnie widać, że w przeciwieństwie do państw arabskich, nie ma tutaj śmieci. Wszędzie widać małe śmieciarki i starszych ludzi spokojnie sprzątających ulice. Troszkę inaczej wyglądają chińskie wioski, tam już nie było drogich limuzyn, tylko jakieś stare pojazdy, byle jakie domy, meble, których najlepsze lata już dawno minęły, ale za to wyjątkowo duże telewizory plazmowe czy nowiutkie ekspresy do kawy na chyboczących się szafkach.

Oprócz wrażeń wizualnych, komunizm widać też w innych postaciach. Drobiazgowa kontrola państwa jest dla przybysza z Europy aż nadto przytłaczająca. A kontrolowani są dosłownie pod każdym względem. Dodatkowo dochodzą rzeczy, które mnie naprawdę zaskoczyły, np. komunikacja miejska, w tym nawet metro, funkcjonująca tylko do 23. Przy czym nigdzie nie widać żadnych informacji na ten temat (nie wykluczam, że są po chińsku), więc bez problemu można zejść do metra, automat sprzedaje bilety, bramki przepuszczają, ale nic do rana nie podjedzie, tylko jakiś chłopak z obsługi, trudno ocenić czym się tam zajmował, ale łamaną angielszczyzną pomocnie próbuje wyjaśniać, że dzisiaj metro już nie jeździ.... :/ 🙁

Ludzie

A to z kolei przypomina mi o następnej wartej wspomnienia rzeczy 🙂 . Chińczycy ogólnie rzeczywiście dość słabo mówią po angielsku. Jednak z tego co mi wiadomo angielski od jakiegoś czasu jest już obecny w systemie edukacji i czasem naprawdę udało się nam uzyskać informacje o właściwym przystanku autobusu, metra czy prawie bezproblemowo zamówić coś do jedzenia. Mimo to w większości sytuacji mówienie do siebie w dwóch różnych językach wywoływało jedynie dużo śmiechu 🙂 , szczególnie, że gesty też mają tam inne znaczenie 🙂 . Z pomocą często przychodził translator (jako aplikacja na telefon), choć nie zawsze tłumaczy poprawnie, dla nas momentami zdziałał cuda 🙂 . Więc ogólnie Chińczycy wydawali się bardzo przyjaźni, okazywali też wyjątkowo dużo zainteresowania.
Po kilku dniach i wielu powtarzających się prośbach o zrobienie sobie ze mną zdjęcia, czułam się trochę jak małpka w zoo. Przy czym jeśli zgodzicie się dla jednej osoby, zaraz podbiegnie tłumek innych chętnych i jesteście uziemieni 😛 . Z jednej strony to zabawne i dość pochlebne, ale myśl o tym, że Europa może zamienić się w skansen, gdzie chińskie wycieczki będą przyjeżdżały oglądać białych ludzi w ich środowisku naturalnym 😛 wydaje się naprawdę przybijająca...

No to może trochę o jedzeniu. Jeśli już uda się znaleźć lokal z menu obrazkowym 😛 to tak czy siak wszystko będzie słodkie 😀 . Przyznam, że chińskie smaki nawet przypadły mi do gustu, ale to czego najbardziej mi brakowało to solone 🙂 .

Zwyczaje

Jeśli chodzi o panujące tam zwyczaje to momentami potrafią wzbudzić wstręt. Charkanie i wypluwanie flegmy wszędzie, ciągle i przez wszystkich jest zwyczajnie niesmaczne. Toalety wszędzie, nawet w ładniejszych pizzeriach (tak jedliśmy pizzę i tak była słodka 😛 ), restauracjach i muzeach były brudne i śmierdzące. I tutaj przychodzi mi na myśl tonąca w śmieciach i brudna Jordania z ekstremalnie czystymi toaletami... Ależ ten świat jest dziwny. Poza brzydkimi zapachami, rozrzuconymi resztkami papieru i odrzucającym od samego wejścia zapachem, trzeba być przygotowanym na własny papier toaletowy. Tam go nigdzie nie było. W dodatku muszla klozetowa to też rarytas, zazwyczaj nie ma jej wcale. Inna kultura dotyczy też godzin pracy. Chyba naprawdę brak tam wyraźnie odznaczonej niedzieli czy końca dnia pracy. Małe sklepy i stragany otwarte były nawet o północy. Ulice w dzień wyglądające jak okropny bałagan, w nocy oświetlone neonami robiły się niesamowicie kolorowe. Szanghaj nocą zamieniał się w pokaz świateł i laserów 🙂 . Rzucają się w oczy też grupki starszych ludzi grających w karty po prostu wszędzie i o dowolnej porze dnia. Ale też grupki tańczące, czy ćwiczące na ulicach i w parkach. A nawet ludzi w każdym wieku rozciągających się (czy ćwiczących coś co wyglądało na typowo chińskie) w parkach od samego świtu 🙂 . W końcu ruch to zdrowie 🙂 .

Na drodze

Na koniec wspomnę tylko o warunkach na drodze... Ulice to niekończący się strumień skuterów, jest ich tak dużo i jeżdżą zupełnie bez zasad jakby komunistyczne państwo chińskie nie zdążyło sobie jeszcze poradzić z tym elementem codzienności. Czerwone światło skuterzystom zupełnie nie przeszkadza, ani też jazda pod prąd, czy w poprzek skrzyżowania. Dla chcącego nic trudnego 😛 😀 . Skutery zajmują każdą wolną przestrzeń, każdy zakamarek i kompletnie nie wyobrażam sobie jak oni znajdują swój na gigantycznym skuterowym parkingu 😛 . Z kolei ulice to morze ludzi, przepychanie się jest czymś normalnym, ciągle ktoś trąca, nikt nie przeprasza. Po prostu trzeba nauczyć się żyć w tłumie, a dla Chińczyków tłum to raczej normalka 😛 .

W szczegółach o Chinach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *